św. Maksymilian
Menu
Stowarzyszenia
Godziny mszy świętych
  • W niedzielę:
    Od września do czerwca:
    6.00, 7.30, 9.00, 10.00 (kaplica Matki Bożej Fatimskiej), 10.30, 12.00, 13.15, 16.30, 19.00.
    W lipcu i sierpniu:

    6.00, 7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 16.30, 19.00.
  • W dni powszednie:
    6.30, 7.00, 9.00, 18.30.
  • W I piątek miesiąca:
    6.30, 9.00, 17.00, 18.30.
Sponsor
Homilia ks. abpa Wiktora Skworca

Homilia ks. abpa Wiktora Skworca wygłoszona podczas mszy św. w byłym obozie zagłady KL Auschwitz z okazji 72. rocznicy męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana - 14.08.2013 r.

Drodzy bracia i siostry, drodzy czciciele św. Maksymiliana Kolbego tu zgromadzeni, a przed chwilą pozdrowieni na początku tej Eucharystii przez pasterza Kościoła bielsko-żywieckiego ks. bpa Tadeusza.

Moi drodzy, jest potrzebą mojego serca, żeby na początku, w imieniu nas wszystkich tu zgromadzonych, złożyć serdeczne: Bóg zapłać, podziękować ks. bp. Tadeuszowi za to, że nas tu gromadzi od ponad 20 lat na modlitwie. A tą modlitwą jest ofiara Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Tu uobecniamy Jego mękę i śmierć w tym, moi drodzy bracia i siostry, szczególnym punkcie na mapie świata i ludzkości. Jest On punktem odniesienia, jest wschodzącym słońcem historii, sędzią każdego człowieka i całej ludzkości. To właśnie On, jako triumfujący, kieruje nasze myśli ku nowej ziemi, ku nowemu niebu, gdzie śmierci nie będzie, ni żałoby, ni płaczu, ni nienawiści, a Bóg - Miłość otrze z człowieczych oczu każdą łzę. Dlatego, głosimy tu, z mocą Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego oraz sprawujemy Jego ofiarę. I wspominamy wszystkich, którzy tu cierpieli i oddali swoje życie. Wśród nich jest karmelitanka Teresa Benedykta od Krzyża, w świecie Edyta Stein. W ubiegłym roku wspominaliśmy 70 rocznicę jej śmierci. Prosto z rampy poszła do komory gazowej. Wspominamy franciszkanina Maksymiliana Kolbe. Losy Edyty Stein i Maksymiliana wpisały się na stałe w historię tego obozu. Po dziś dzień nie tylko, jako święci Kościoła, ale jako niezwykle odważni ludzie, piękni swoim człowieczeństwem, inspirują do działań w imieniu Boga, który jest Miłością.

Moi drodzy pozwólcie, że przypomnę, że 2 lata po beatyfikacji polskiego Męczennika z Oświęcimia, kilkanaście niemieckich stowarzyszeń katolickich powołało dzieło imieniem Maksymiliana Kolbego, aby przyczynić się do pojednania obu narodów przez wszechstronną pomoc i wsparcie dla byłych ofiar obozów koncentracyjnych. Z przyczyn naturalnych cele tego dzieła gasną, dzieło kończy swoją działalność, za którą wyrażamy wdzięczność Bożej Opatrzności. Pewnie potrzebne jest jakieś całościowe opracowanie 40-letniej działalności dzieła, choć w liczbach i statystykach nie da się ująć duchowej przestrzeni przebaczenia, pojednania i budowania mostów między ludźmi i między narodami. Dzieło znajduje swoją kontynuację w fundacji Maksymiliana Kolbego założonej w roku 2007 przez katolików polskich i niemieckich przy wsparciu episkopatów obu krajów. Jak głosi wstęp, preambuła fundacji  pragnie przyczyniać się ona do budowania zgody w Europie w ten sposób, żeby praktycznie dało się odczuć nowe współżycie pokojowe. Zapewnia, że w swojej działalności będzie się kierowała słowami św. Pawła z Listu do Koryntian: albowiem w Chrystusie Bóg pojednał ze sobą świat nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowa jednania. W imię Chrystusa prosimy pojednajcie się z Bogiem. Od powstania w roku 2007 fundacja organizuje spotkania właśnie tu, w Oświęcimiu, w Centrum Dialogu i Pojednania, aby przede wszystkim ludzi młodych ze zwaśnionych krajów Europy konfrontować z tym, co opisuje jedno słowo - Auschwitz. Aby im ukazywać, że przebaczenie i pojednanie, choć są trudne, to przecież nie są niemożliwe. Dziś są również z nami przedstawiciele fundacji i młodzież z różnych krajów Europy, aby się modlić i szukać nowych motywów i sił do podejmowania dzieła pojednania. A wszyscy wiemy, że jest ono potrzebne, konieczne także w Europie tak bardzo doświadczonej, ale przecież ciągle jeszcze podzielonej i wewnętrznie skłóconej. Serdecznie witamy wszystkich przedstawicieli, zresztą uczynił to już ks. bp Tadeusz. Ja, raz jeszcze, witam tu wszystkich, którzy są związani z fundacją Maksymiliana Kolbego, na czele z ks. abp. Ludwigiem Schick, który jest wiceprzewodniczącym tejże właśnie fundacji.

Drodzy bracia i siostry. W tym dzisiejszym dniu zastanówmy się szczególnie nad słowami, zadając sobie pytanie, jakie to słowa słychać w ciemnej dolinie ludzkiej historii. Jedni będą słyszeć wołanie cierpiącego Sługi Boga: Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił, inni:  Pan jest moim pasterzem(&). Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę nie będę się lękał. W tym miejscu jak i na innych miejscach kaźni, aż po Kołymę, słychać oba wołania wyrażające pełne bólu napięcie między Bogiem ukrytym, jakby nieobecnym i Bogiem objawiającym się, obecnym nawet w najciemniejszej dolinie ludzkiego życia. Bóg ukrył się, żeby świat było widać. Gdyby się ukazał, to byłby tylko sam. Miłość, której nie widać, nie zasłania sobą  pisał ks. Jan Twardowski. I w tej poetyckiej optyce można też dopowiedzieć, że Bóg ukrył się, żeby człowieka było widać. Jakiego człowieka? Liturgia dnia dzisiejszego nie pozostawia nam żadnej wątpliwości - człowieka świętego, człowieka o pełnym człowieczeństwie - św. Maksymiliana Marię Kolbego, franciszkanina, kapłana, męczennika.

Ale, moi drodzy, Auschwitz odsłania tylko część prawdy o tym człowieku, część może najważniejszą, najpiękniejszą, ale nie mówi przecież wszystkiego, nie ukazuje całej drogi od narodzin aż do bramy obozu, aż do wejścia do bunkra, aż do śmierci za brata. Dlatego nie możemy odnosić dziś do św. Maksymiliana wyłącznie słów z pierwszego czytania z Księgi Mądrości. Owszem, Bóg doświadczył go jak złoto w tyglu, jego odejście poczytano za unicestwienie, w ludzkim rozumieniu doznał kaźni. Maksymilian jawi się dziś przed nami przede wszystkim w świetle Ewangelii, jako uczeń Chrystusa, uczeń wybrany i umiłowany przyjaciel, któremu Pan powierza największe tajemnice, któremu powierza samego Siebie. Jezus wybrał Maksymiliana na swojego przyjaciela, ale pieczęcią tego wyboru była śmierć krzyżowa, w której Chrystus oddał życie za swoich przyjaciół. Nikt nie ma większej miłości. A jednak uczeń może być jak Mistrz. Dostrzegamy to w osobie św. Maksymiliana. Wybór, którego dokonał w Auschwitz był konsekwencją wyboru Chrystusa, miłości do Niego, pójścia za Nim i naśladowania Go aż do śmierci. Do tej ostatecznej ofiary gotował się Maksymilian idąc za Chrystusem od najmłodszych lat swojego życia. Przenikała go od początku wielka miłość do Chrystusa i pragnienie męczeństwa. Ta miłość, to pragnienie szły z nim przez wszystkie miejsca posługiwania w Polsce, a także w dalekiej Japonii. Wybór dokonany w Auschwitz przez naszego brata Maksymiliana był konsekwencją wyboru fundamentalnego, ale też wierności temuż wyborowi. Maksymilian pozostał wierny swemu Mistrzowi aż do końca. Nie jest to postawa, którą dziś chętnie się naśladuje także w kontekście wiary. A przecież nie wystarczy przecież tylko tzw. wybór fundamentalny by wejść do Królestwa Bożego, jeśli owej postawie podstawowej decyzji przeczą konkretne czyny, jeśli się rozmijają z konstytucją Królestwa Bożego i całą Dobrą Nowiną.

Drodzy bracia i siostry, wiemy wszyscy to coraz lepiej, że czasy chrześcijan z nazwy, z metryki, z tradycji - nie tylko przeminęły bezpowrotnie. Dziś trzeba osobistego świadectwa, trzeba dokonywać osobistego wyboru Chrystusa. Potrzeba wiary potwierdzanej w codziennych decyzjach i czynach. To dotyczy wszystkich stycznych z wiarą sfer życia. Przykładem może negatywnym, ale pewnym przykładem, jest zauważalna dziś niechęć do podejmowania decyzji, zobowiązań na całe życie. Na przykład, młodzi nie zawierają sakramentalnego związku małżeńskiego, jakby czekają, odwlekają tą decyzję zaproszenia Chrystusa do swojego życia, jakby Chrystus im coś zabierał. Inną trudnością jest także decyzja pójścia za Chrystusem na całe życie, aby służyć sprawie Ewangelii. Kiedy rozmawia się dzisiaj z młodymi ludźmi, którzy się zaangażują w sprawę Ewangelii to mówią - byłbym misjonarzem, ale na całe życie? To tak trudno się zdecydować. Decyzje, które mają długofalowe konsekwencje nie są dziś modne, a jeśli podejmowane, to nieraz z trudnościami i oporami. Dla wielu lepsza bywa tymczasowość, a nawet jednorazowość - owe symptomy cywilizacji konsumpcji, użycia i utylitaryzmu. Św. Maksymilian przeciwstawił się na placu apelowym swoim głosem całemu systemowi pogardy i nienawiści człowieka i tego, co w człowieku jest boskie. Ten głos nie przemija, choć zmieniają się czasy, a twarde ideologie zastępują tzw. siły miękkie, które również skutecznie dehumanizują człowieka i życie społeczne.

Szczególnie, moi drodzy, wszyscy to widzimy, jak niebezpieczny jest dzisiaj kult ludzkiej wolności bez wymagań i odpowiedzialności, w której człowiek sam sobie jest bogiem. Bł. Jan Paweł II uczył nas, że wolność powinna być ku dobru, że wolność powinna być do dobrego, nie może być wolnością do wszystkiego i po wszystko, bo wtedy, jak życie pokazuje, staje się nową niewolą. A przecież do wolności wyswobodził nas Chrystus. Co się jednak staje z człowiekiem, który w jakiś sposób ubóstwił wolność? Skrajną konsekwencją jest traktowanie siebie, ale i innych jak rzeczy. Relacje międzyludzkie przybierają charakter relacji między rzeczami. Człowiek sprzedaje nie tylko towary, sprzedaje siebie samego i sam czuje się towarem. Jeśli jest nań popyt - liczy się, jeśli nie jest popularny - jest po prostu niczym. Takiemu wzajemnemu traktowaniu się sprzyja ideologia nadmiaru rzeczy materialnych, która każe zaspokajać nigdy niezaspokojone potrzeby ludzkie. Ideologia błędnej tożsamości, która pod znakiem zapytania stawia wszystko, co w człowieku stałe, niezmienne. Kwestionowane jest nawet to, co przynależy do ludzkiej natury, co sprzeciwia się jaskrawie ludzkiej rozumności.

Drodzy bracia i siostry, co stało się w bunkrze głodowym w Auschwitz 14 sierpnia 1941 roku? Maksymilian swoją śmiercią za brata wyraził to, co stanowi fundament życia osobistego i społecznego, wypowiedział czynem prawdę o miłości, która zwycięża zło i jest silniejsza od śmierci. Pamiętajmy, Maksymilian w celi śmierci okazał się zwycięzcą! Maksymilian stał się też głosem obrony ludzkiego życia, ludzkiej godności, zasad moralnych, prawa naturalnego i Bożego, czemu zaprzeczyć chce współczesna cywilizacja śmierci. Ale głos Maksymiliana Kolbego trwa i w przedziwny sposób słychać go w Kościele. I ten głos będzie w Kościele trwał, i ten głos będzie w Kościele przypominany, bo przecież ten głos jest identyczny - głos Kościoła i głos Maksymiliana - w tychże właśnie sprawach.

Drodzy bracia i siostry, kiedy wspominamy męczeństwo i śmierć ojca Maksymiliana Kolbego, to nie możemy nie wspomnieć okoliczności i motywów jego działania. Zgłosił się na śmierć za ojca rodziny. Uczynił to wtedy, gdy usłyszał głębokie westchnienie, jęk Franciszka Gajowniczka wybranego losowo na śmierć, że oto rodzina pozostanie bez ojca, z wszystkimi tego konsekwencjami. I w tejże właśnie chwili Maksymilian podjął decyzję - trzeba swoje życie ofiarować, trzeba je dać. Nie była to, więc śmierć dla śmierci, jakiś egoistyczny wybór, tylko wybór podjęty dla dobra rodziny i z tego właśnie motywu. Fakt ten pokazuje jak bardzo duchowe ojcostwo zakonnika Maksymiliana szanowało pobłogosławiony przez Boga związek kobiety i mężczyzny oparty na miłości rodzącej nowe życie, w którym objawia się macierzyństwo i ojcostwo.

Drodzy bracia i siostry, dzisiejszy Patron pojmował swoje życie, ale i życie każdego chrześcijanina, jako wojowanie. Moi drodzy, stara to idea mówiąca o tym, że wojowaniem jest życie i byt człowieka. Ale przecież tu nie chodzi o wojowanie przeciwko człowiekowi, ale tu chodzi o zmaganie, o kształt swojego człowieczeństwa, o to, by to człowieczeństwo ostatecznie miało kształt najpełniejszy, a tym najpełniejszym kształtem jest oczywiście człowiecza świętość. Maksymilian pokazał, że to owo zmaganie jest możliwe i skuteczne przy pomocy z wysoka, przy pomocy Boga, przy pomocy pójścia za Bogiem, za Chrystusem, dzięki pełnieniu Jego woli aż do końca. Moi drodzy bracia i siostry, prośmy św. Maksymiliana, w trwającym Roku Wiary, by wyprosił nam mocną, niezachwianą w przeciwnościach wiarę, aby wobec tajemnicy ukrytego Boga objawiała się tajemnica naszego człowieczeństwa, jako realizacja Bożego planu zbawienia wobec każdego z nas i wobec całej ludzkości.

Moi drodzy, módlmy się w czasie tej Eucharystii za siebie nawzajem, w tych wszystkich intencjach, które tutaj zostały wypowiedziane na początku tej Eucharystii przez pasterza Kościoła bielsko-żywieckiego, bpa Tadeusza. Niech to spotkanie ze św. Maksymilianem w tajemnicy świętych obcowania wewnętrznie nas umocni. Niech nas także umocnią słowa płynące z dzisiejszej Ewangelii nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili. Weźmy sobie te słowa Ewangelii do serca, idźmy za św. Maksymilianem, abyśmy owoc przynosili. Amen. (Tekst nieautoryzowany)


ostatnia modyfikacja: 20-10-2013, 00:03, Strona do druku
Nasz patron
Kapłani

wiecej...


Copyright by Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego w Oświęcimiu. All rights reserved!
Polityka prywatności