Beatyfikacja
św. Maksymilian
Menu
Stowarzyszenia
Godziny mszy świętych
  • W niedzielę:
    Od września do czerwca:
    6.00, 7.30, 9.00, 10.00 (kaplica Matki Bożej Fatimskiej), 10.30, 12.00, 13.15, 16.30, 19.00.
    W lipcu i sierpniu:

    6.00, 7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 16.30, 19.00.
  • W dni powszednie:
    6.30, 7.00, 9.00, 18.30.
  • W I piątek miesiąca:
    6.30, 9.00, 17.00, 18.30.
Sponsor
Dzień beatyfikacji o. Maksymiliana - J. Hennelowa

Beatyfikacja Ojca Maksymiliana W Rzymie

Poniedziałek, 18 października, godz. 10

Wczorajsze uroczystości beatyfikacji polskiego franciszkanina ojca Maksymiliana Marii Kolbe stały się wielkim świętem wiernych przybyłych z rożnych stron świata, a przede wszystkim Polaków. Trudno w kilku słowach zawrzeć całość wydarzeń, a przede wszystkim ich atmosferę. Pierwszy szkic pokazała już prawdopodobnie telewizja polska, obecna na uroczystości. Teraz kolej na przekaz dokładniejszy. Ranek niedzielny 17 października jest zimny i słoneczny. Na placu św. Piotra coraz gęściej. Na półtorej godziny przed rozpoczęciem uroczystości nie ma już gdzie parkować autokarów. Nadciągają coraz to nowe grupy pielgrzymów włoskich i cudzoziemskich z Padwy, Asyżu, Florencji, autokary pełne dzieci; gromady małych sióstr ojca Foucauld; franciszkanów różnych narodowości i ras. A przede wszystkim Polaków. Nikt nie potrafi powiedzieć, ilu ich przyjechało, żadne pióro nie doliczyło się ich sumy, ale ściągnęli zewsząd. Polski język rozbrzmiewa od paru dni po całym Rzymie, tak jak niebawem zdominuje całą uroczystość w Bazylice watykańskiej. Polaków przybyłych z kraju jest półtora tysiąca: od czterech dni przywożą ich specjalne czarterowe samoloty LOT-u. Poznać ich można po biało-czerwonych emblematach z napisem "Polska", które widzi się co chwila na ulicach i w muzeach. Zdążają na swoje wielkie święto. Zaś miedzy nimi stroje ludowe, stroje górnicze, a także oświęcimskie pasiaki z trójkątem i numerem. Na stopniach bazyliki coraz bardziej poszerza się gąszcz ciągnący do wnętrza. Rzym już widział wszelkiego rodzaju uroczystości, ale dziś po raz pierwszych w historii Kościoła Papież sam celebruje beatyfikację, co nadaje temu aktowi zupełnie inną rangę i zmienia jego wymowę. Nie jest to już żadna deklaracja wygłaszana przez sekretarza do spraw świętych; musiano zmienić formułę, opracować na nowo stronę obrzędową; akt beatyfikacyjny wtopił się w liturgię sprawowaną przez następcę Piotra wespół z wiernymi. Zatracił swoją urzędowość, swoją sztywność, stał się modlitewny, zrozumiały i prosty.

Już na godzinę przed rozpoczęciem uroczystości bazylika pełna jest śpiewu polskiego. "Serdeczna Matko" dominuje nad przygłuszonym szmerem rozmów, rozlewa się szeroko, wspaniale. Ten polski śpiew będzie towarzyszył całej liturgii dzisiejszej, dzięki niemu m. in. atmosfera świetnego, jaśniejącego od świateł wnętrza ma jakiś ton ciepły i swojski. Polacy są tu dziś naprawdę jak u siebie, modlą się tak jak w polskich kościołach. Wypełnili ciasno oba skrzydła transeptu, całą absydę. Gdy śpiewają, głosy rozlewają się po wszystkich nawach. Pieśni maryjne, majowe, potem "Pod Twą obronę" i znowu "Serdeczna Matko". Raz jeden tylko na zmianę włączyła się ze swą pieśnią grupa niemiecka.

Godzina 9.30 - palą się już wszystkie światła w bazylice, telewizja, fotoreporterzy przy aparatach, zapełniona loża dyplomatyczna, dokoła Konfesji rzędy kardynałów, biskupów. Na honorowej trybunie imienia św. Longinusa zasiadają członkowie oficjalnej delegacji polskich władz państwowych: pod-sekretarz stanu, dyrektor Urzędu do spraw Wyznań dr Aleksander Skarżyński oraz ambasador PRL w Rzymie Wojciech Chabasiński. Delegacji polskiej towarzyszył w bazylice msgr Montalvo z Sekretariatu Stanu.

Papież przybywa pieszo od strony głównego wejścia bazyliki, w ornacie i mitrze, poprzedzany przez kardynałów i biskupów, którzy mają z nim koncelebrować dzisiejszą Mszę św. Są to: Prymas Polski, kardynał Wojtyła, biskup włocławski Zaręba, kardynał Król, abp Tokio Shirayanagi i generał zakonu franciszkanów o. Heiser. Serdeczna owacja - i już Chór Sykstyński śpiewa Psalm XX na wejście, a po wspólnym Confiteor Papieża i zgromadzonych - Kyrie. Teraz następuje sam akt beatyfikacji.

Paweł VI siada przed ołtarzem na tronie papieskim. Sekretarz Kongregacji do spraw Świętych, msgr Antonelli, odczytuje po łacinie prośbę o ogłoszenie ojca Maksymiliana Kolbe, polskiego franciszkanina, błogosławionym. Tę samą prośbę po polsku powtarza biskup Rubin. W odpowiedzi Papież wygłasza formułę beatyfikacji. Jest ona ułożona na tę uroczystość również po łacinie. Oto jej wolne tłumaczenie:

"Przychylając się do wielu głosów naszych braci biskupów, całego Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych i bardzo licznych wiernych; zasięgnąwszy opinii Świętej Kongregacji do spraw Świętych po dojrzałym namyśle i błaganiu o światło z góry; naszą mocą i autorytetem apostolskim czcigodnego Sługę Bożego Maksymiliana Marię Kolbe, kapłana Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, zaliczamy w poczet błogosławionych, pozwalając, aby dzień Jego urodzin (uwaga moja: tak liturgia nazywa zawsze dzień śmierci wierzącego), 14 sierpnia, był obchodzony jako święto w miejscach i w sposób prawem ustanowione. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

W złocistej glorii Berniniego usuwa się zasłona, odsłaniając obraz przedstawiający nowego pośrednika u Boga. Zrywają się oklaski - nie są one modlitewną formą wyrażania radości, ale zbyt są szczere, żeby raziły. A zaraz potem kilkanaście tysięcy ludzi podejmuje na przemian z chórem zaintonowane przez Papieża "Gloria in excelsis Deo" - ten śpiew stanowi najwłaściwsze dziękczynienie za chwałę skromnego franciszkanina zamęczonego na jednym z najstraszliwszych miejsc ziemi. Tak to chyba wszyscy odbierają; ta chwała dzisiejsza to jest następstwo jakże sprawiedliwej ofiary i wyniszczenia - wtedy, trzydzieści lat temu.

Te słowa odnoszą się jakby bezpośrednio do ojca Maksymiliana. Pierwsza Lekcja, czytana po polsku, to fragment Księgi Mądrości: "Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga, nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju...". Druga Lekcja, po włosku, z pierwszego listu św. Jana: "Nie dziwcie się, jeśli was świat nienawidzi. My wiemy, że jesteśmy przeniesieni ze śmierci do życia, gdyż miłujemy braci". O przykazaniu miłości bliźniego i wezwaniu do miłości mówi również - czytana po łacinie - Ewangelia z rozdz. XV św. Jana.

Homilię wygłasza Paweł VI po włosku. Mówi o znaczeniu aktu beatyfikacji, który jest aktem uznania w człowieku wyjątkowych owoców łaski Bożej i natury, ale także uznania w nim wzoru do naśladowania, a równocześnie brata, przyjaciela i pośrednika u Boga. Ojciec Kolbe jest dla nas tym wszystkim: przez swój trud zakonnego życia, nowoczesne apostolstwo, miłość do Matki Najświętszej, tak dobrze mieszczącą się w miłości do Chrystusa, Kościoła, wreszcie przez miłość bliźniego, najpełniej zrealizowaną w obozie zagłady. Historia nie może - powiedział Papież - zatrzeć tych straszliwych kart, na których tym jaśniej świeci wewnętrzny pokój o. Maksymiliana, jego ufność, złożone przez Niego świadectwo, że i w tym poniżeniu można było ocalić wartości moralne, a przede wszystkim jego heroiczna ofiara za drugiego człowieka. Ojciec Kolbe - podkreślił Paweł VI - ofiarował się na śmierć jako ksiądz katolicki; przez to jest dla nas dzisiaj szczególnym wzorem kapłaństwa. Wreszcie jest on jakby skondensowanym wyrazem wiary, cierpień i umiłowania wolności, cech narodu polskiego. Stąd dzień wyniesienia jego na ołtarze, to dzień radości Kościoła i całego świata.

Po homilii i wspólnym Credo następuje modlitwa wiernych w sześciu językach, po raz pierwszy odwołująca się do wstawiennictwa błogosławionego Maksymiliana Marii. Po francusku - za Ojca św. i wszystkich duszpasterzy; po angielsku - za uczestników Synodu; po polsku - "za kapłanów i osoby Bogu poświęcone"; po niemiecku - "za rządzących i wszystkich odpowiedzialnych za życie publiczne, aby przezwyciężyli nienawiść i gwałt, a dążyli do jedności i wolności, sprawiedliwości i pokoju na świecie"; po hiszpańsku - za cierpiących i prześladowanych; po portugalsku - za nas wszystkich. Liturgię eucharystyczną rozpoczyna polska pieśń "Zdrowaś Maryjo". Towarzyszy ona wzruszającej procesji darów ofiarnych, którą Papież przyjmuje siedząc przed ołtarzem. Ocalony od śmierci głodowej przez ojca Kolbe Franciszek Gajowniczek, niewysoki, siwy, czarno ubrany, przynosi kielich z hostiami; dwaj franciszkanie z Niepokalanowa i para górali z Zakopanego - świece; Japonka w kimonie i dziewczyna w stroju krakowskim - kwiaty biało-czerwone.

Słowa konsekracji odmawiają wraz z Papieżem wszyscy koncelebrujący. Na zmianę także czytają głośno modlitwy kanonu. Kiedy w kanonie padają słowa wspominające zmarłych, nie ma chyba w bazylice św. Piotra Polaka, który nie pomyślałby o czterech milionach współtowarzyszy Błogosławionego, którzy w Oświęcimiu podzielili jego los. Silnym też akcentem jest wspólne "Boże coś Polskę", śpiewane przez wszystkich Polaków tuż po Mszy św., po owacyjnym pożegnaniu Pawła VI. Po zakończeniu uroczystości beatyfikacyjnych papież Paweł VI spotkał się w kaplicy bazyliki watykańskiej z członkami delegacji rządu polskiego i odbył z nimi krótką, serdeczną rozmowę.

Jeszcze raz życiorys ojca Kolbe został przypomniany przez Papieża przed południowym błogosławieństwem na placu św. Piotra. Wieczorem nastąpiło uroczyste Te Deum we franciszkańskiej bazylice Dwunastu Apostołów. Od dziś rozpoczyna się uroczyste triduum ku czci ojca Kolbe: dzień polski, dzień niemiecki i dzień międzynarodowy. Pielgrzymka polska będzie dziś przyjęta przez Papieża na specjalnej audiencji.

Józefa Hennelowa

Relacja zamieszczona w "Tygodniku Powszchnym" nr 43 (1187) z 24.10.1971 r


ostatnia modyfikacja: 22-10-2002, 21:00, Strona do druku
Nasz patron
Kapłani

wiecej...


Copyright by Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego w Oświęcimiu. All rights reserved!
Polityka prywatności